Zachęcamy do wsparcia finansowego i udostępniania naszej zrzutki, której celem jest pozyskanie środków na wykonanie przekopu udostępniającego, badań archeologicznych, a finalnie na udostępnienie do zwiedzania jedynych na świecie sztolni wykutych w bazalcie podczas II wojny światowej pod wzgórzem Kamienna Góra w Lubaniu.

Przyłączcie się do tego niezwykłego przedsięwzięcia i przygotujcie się na wielką przygodę, jaką z pewnością będzie wejście do podziemi, gdzie ludzka stopa nie stanęła od przeszło 75 lat.
Dolny Śląsk to region pełen tajemnic.
Co kryją sztolnie, wykute w mieście bronionym zaciekle niemal do końca wojny?

Wspólnie odkryjmy tajemnice podziemi Kamiennej Góry w Lubaniu!

Z góry dziękujemy za pomoc :)

Fakty i mity: Czy Rosjanie lub Polacy spenetrowali obiekt?

W niniejszej serii „Fakty i mity”, chcielibyśmy przedstawić własne wnioski, wyciągnięte na podstawie przeprowadzonych badań i obserwacji w trakcie całego IV etapu projektu „Podziemia Kamiennej Góry w Lubaniu” czyli pokonywania rozległych zawałów co ważne wykonanych różnymi metodami, a finalnie otwarciem „kapsuły czasu” we wnętrzu bazaltowej góry. Ze względu na wiele zagadnień podzieliliśmy temat na kilka części.

Część trzecia: Czy Rosjanie lub Polacy spenetrowali obiekt?

Kolejnym tematem do rozstrzygnięcia jest wyjaśnienie, czy po zakończonych działania wojennych żołnierze radzieccy lub polscy spenetrowali lubańskie podziemia pod Kamienną Górą.
Obecnie wiemy już na pewno, że pierwsze 20 metrów sztolni nr 1 zostało zawalone w inny sposób niż kolejne odcinki. Tym samym potwierdziły się opowiadania mieszkańców, że na krótkim odcinku można było wejść do wnętrza góry jeszcze w latach 50. XX w. Zapadlisko na zboczu góry (fot.1) też sugerowało, że ten odcinek zawalono w inny sposób niż kolejne metry.

Po rozpoczęciu przekopu do wnętrza góry, potwierdziliśmy, że zawał powstał w wyniku zerwania stropnic ze stojaków, a strop zapadł się do środka (fot.2). Po 20. metrze od wejścia zawalony odcinek wyglądał już całkiem inaczej, stojaki i pęknięte stropnice stały na swoim miejscu, a sztolnia była zasypana (fot.3). Wyglądało jakby ktoś zasypywał ją od środka, oczywiście z pękniętymi stropnicami nad głową jest to niemożliwe. Już wkrótce dowiedzieliśmy się dlaczego i jak to wykonano.

Zawalenie sztolni od tego miejsca do 36. metra powstało na skutek wysadzania ociosów (ścian) między stojakami, a nawiercone stropnice pękały w wyniku wybuchu i osiadały na powstałym rumoszu ziemnym.

Dlaczego tak zrobiono? Usuwanie powstałego w ten sposób zawaliska powodowało ciągłe obsypywanie się materiału ziemnego z ociosów, a próby usuwania pękniętych stropnic kończyły się obsuwaniem stropu (fot.4). Ten sposób zawalenia sztolni miał uniemożliwić wejście do środka osobom niepowołanym i dlatego nie robiliśmy przekopu samodzielnie, jak to wielokrotnie nam sugerowano, tylko zdaliśmy się na wiedzę i doświadczenie specjalistów. Bardzo przydatne okazały się na tym odcinku słynne KS-y, czyli kształtowniki stalowe, dzięki którym górnicy mogli wyprzedzająco stabilizować strop i bezpiecznie realizować prace.

Po 30. metrze zmienił się materiał ziemny na spieczoną glinę (fot.5) i zawalisko nie było już tak szczelnie wypełnione rumoszem jak wcześniej, ale problem obsuwającego się stropu mieliśmy aż do betonowego muru na 36. metrze (fot. 6).

Po wycięciu przejścia przez ścianę musieliśmy się zmierzyć z 10-metrowym „buforem”, czyli grodzią z ułożonymi kamieniami bazaltowymi wewnątrz z dwóch stron zabezpieczonych betonem (fot.7).
Czekało na nas około 40 metrów sześciennych kamieni bazaltowych do wywiezienia. Po pokonaniu tego odcinka dotarliśmy do miejsca, które widzieliśmy wcześniej przez wykonany otwór badawczy nr 1.

Łącznie pokonaliśmy 46 metrów „zabezpieczeń” trzech różnych rodzajów (zawalony odcinek, wysadzony odcinek, poukładana podsadzka bazaltowa).

W równoległej sztolni nr 2, której wejście jest oddalone o 34 metry od sztolni 1, sprawa wygląda o wiele prościej. Tam wysadzono około 50 metrów odcinka wejściowego od samego początku do miejsca w którym jest wejście do śluzy gazowej. W sztolni 2 nie ma „bufora” z betonowymi ściankami, do samego końca prac pełniła ona funkcję komunikacyjną dla wózków z urobkiem.

Żeby wejść do środka obiektu po zakończeniu działań wojennych, Rosjanie lub Polacy musieliby pokonać 16 metrów skomplikowanego zawału i wywieźć zawartość 10 metrowego „bufora” (20 metrowy odcinek początkowy był drożny do 1955 roku) lub przekopać 50 metrów wysadzonej sztolni nr 2.
Wejście obojętnie którą z tych dwóch dróg, wymusiłoby budowę nowej obudowy po której zostałyby jakiekolwiek ślady.
My kopaliśmy w świetle oryginalnej niemieckiej sztolni i żadnych dodatkowych stojaków czy stropnic po drodze nie napotkaliśmy, a bez ustabilizowania luźnego gruntu po wysadzeniu nie ma możliwości przedostać się do wnętrza.

Możemy na chwilę przyjąć, że wejścia do podziemi były drożne w 1945 roku. Wkraczająca do Lubania Armia Czerwona penetruje kompleks, wychodzi i … wysadza wejścia.
Po co mieliby to robić?
Pojawiły się komentarze, że Rosjanie wszędzie byli, a wejścia wysadzili, żeby zbrojne bandy nie zrobiły z podziemi punktów oporu lub kryjówek.
Obiekt nie ma żadnej wartości obronnej, nie nadaje się do obrony, a wysadzenie samych tylko wejść uwięziłoby obrońców na zawsze.
Kolejna rzecz, na terenie Lubania było kilkanaście betonowych schronów przeciwlotniczych – ukończonych i gotowych do użytku, a do żadnego wejść nie wysadzono.

Kolejny wątek to sprawozdania inspektorów Przedsiębiorstwa Poszukiwań Terenowych, którzy w latach 1949-1950 przyjeżdżali do Lubania. Zadaniem inspektorów PPT było poszukiwanie poniemieckich remanentów na tzw. Ziemiach Odzyskanych.
W jednym ze sprawozdań z takiej wizyty możemy przeczytać cyt. ”(…)Ustaliliśmy, że istniały trzy podziemne chodniki, które Niemcy przed odejściem wysadzili w powietrze. Mieli tam ukryć większą ilość ekwipunku wojskowego. Nie znaleźliśmy żadnego dojścia do podziemi. Sądząc z urobku znajdującego się przy wysadzonych wejściach, korytarze podziemne były znacznej długości. Roboty jakiekolwiek były by bardzo kosztowne i ryzykowne.”

Zbiór notatek i sprawozdań z działalności PPT możemy znaleźć w książce „Tajemnicza działalność PPT w świetle zasobów AP we Wrocławiu”.
Ciekawa lektura dla poszukiwaczy.

Podsumowując:
1. Nie znaleźliśmy żadnych śladów dodatkowych obudów górniczych, tylko oryginalną trapezową obudowę niemiecką, w której wnętrzu drążyliśmy małogabarytową sztolnię badawczą. Bez zbudowania nowej obudowy górniczej, niemożliwym było wejście do środka.

2. Sposób w jaki wysadzono wejścia do podziemi zarówno w głównych sztolniach jak i w śluzach gazowych świadczą, że osobom je wykonującym bardzo zależało, żeby nikt nie pokonał tych zawałów i nie dostał się do środka i wszystko wskazuje, że to im się udało, aż do teraz.

3. Teorie, że „Ruscy wszędzie byli” są bzdurą. W ww. książce jest wiele raportów i sprawozdań z miejsc na „Ziemiach Odzyskanych”, gdzie w latach 1948-50, docierali inspektorzy PPT i Rosjan w nich nie było przed nimi.

4. Nawet jeśli byliby tam Rosjanie, to na pewno nie zadawaliby sobie trudu żeby wysadzać tyle metrów w sztolniach 1 i 2 i dodatkowo w śluzach gazowych.

5. Raporty inspektorów PPT, zaprzeczają, że ktoś przed ich przybyciem penetrował lubańskie podziemia.

Mitem więc są opowieści, że ktoś był w obiekcie przed nami. Faktem jest, że interesowali się podziemiami na pewno przedstawiciele PPT i UB, co wynika z innego sprawozdania inspektora PPT cyt. „(…) Gdyby Dyrekcja poszła na dalsze poszukiwania, to można by poza tym spenetrować Kamienną Górę oraz ruiny muzeum, a także bardzo rozległe podziemia Lubania, do których zdaje się nikt dotąd nie wchodził. Z szefem UB umówiłem się , że przygotuję na 6 lutego wszystkie pisma jakie ma w urzędzie, tyczące się wspomnianych wyżej obiektów…”

W części 4. postaramy się odpowiedzieć na pytanie: Wysadzenie wejść i śluz gazowych, dlaczego to zrobiono?

P.s. Opóźnienie w publikacji materiału wynikło z długiego czasu oczekiwania na wspomnianą lekturę, chciałem się zapoznać z jej zawartością zanim napiszę tą część, gdyż informacje w niej zawarte są bardzo istotne dla tego posta.

FOT-3
FOT-3
Fot. 3
Fot-4
Fot-4
Fot. 4
FOT-5
FOT-5
Fot. 5
FOT-6
FOT-6
Fot. 6
FOT-7
FOT-7
Fot. 7

Tekst: Sebastian Terenda

————–
🟢Jeśli chcesz udostępnić zamieszczone na naszej stronie zdjęcia/ film/ post – SUPER! – skopiuj link i droga wolna!
🟢Jeśli chcesz ww. materiały zgrać na swój komputer, żeby pokazać mamie/ cioci/ dziadkowi – nie ma problemu!
🔴Nie możesz zgrać ww. materiałów na swój komputer i wrzucić je gdzieś publicznie bez zgody autorów tychże materiałów.

Więcej informacji nt. praw autorskich.

Dodaj komentarz


Państwa 1% podatku to kolejna cegiełka, która ułatwi nam realizację naszych zadań.

Zachęcamy do skorzystania z dedykowanego programu online: dostępne wszystkie druki PIT, możliwość wysłania do Urzędu Skarbowego z Urzędowym Poświadczeniem Odbioru, bezpieczeństwo i wygoda.

Rozliczenie PIT Online z PITax.pl dla OPP.
Projekt realizujemy we współpracy z IWOP.

Przekaż 1% naszej organizacji