Zachęcamy do wsparcia finansowego i udostępniania naszej zrzutki, której celem jest pozyskanie środków na wykonanie przekopu udostępniającego, badań archeologicznych, a finalnie na udostępnienie do zwiedzania jedynych na świecie sztolni wykutych w bazalcie podczas II wojny światowej pod wzgórzem Kamienna Góra w Lubaniu.

Przyłączcie się do tego niezwykłego przedsięwzięcia i przygotujcie się na wielką przygodę, jaką z pewnością będzie wejście do podziemi, gdzie ludzka stopa nie stanęła od przeszło 75 lat.
Dolny Śląsk to region pełen tajemnic.
Co kryją sztolnie, wykute w mieście bronionym zaciekle niemal do końca wojny?

Wspólnie odkryjmy tajemnice podziemi Kamiennej Góry w Lubaniu!

Z góry dziękujemy za pomoc :)

Fakty i mity: Wysadzenie wejść i śluz gazowych. Dlaczego to zrobiono?

W niniejszej serii „Fakty i mity”, chcielibyśmy przedstawić własne wnioski, wyciągnięte na podstawie przeprowadzonych badań i obserwacji w trakcie całego IV etapu projektu „Podziemia Kamiennej Góry w Lubaniu” czyli pokonywania rozległych zawałów co ważne wykonanych różnymi metodami, a finalnie otwarciem „kapsuły czasu” we wnętrzu bazaltowej góry. Ze względu na wiele zagadnień podzieliliśmy temat na kilka części.

Część czwarta: Wysadzenie wejść i śluz gazowych. Dlaczego to zrobiono?

Jedną z głównych zagadek, której rozwiązanie nurtowało nas od samego początku jest pytanie: „Dlaczego wysadzono wejścia do schronu pod Kamienną Górą w Lubaniu?”.
Z chwilą otwarcia lubańskiej „kapsuły czasu” mieliśmy nadzieję poznać odpowiedź na to pytanie. Niestety tak się nie stało…

Już na etapie wykonywania przekopu do wnętrza góry, będąc na 32. metrze od wejścia odkryliśmy, że odcinek wejściowy do śluzy gazowej przy sztolni 1 jest wysadzony (fot. 1).
Górnicy z AMC ustabilizowali wejście do śluzy (fot. 2), żebyśmy mogli przeprowadzić badania długości wysadzonego odcinka. Okazało się, że zawał na wejściu do śluzy ma na pewno ponad 5 m długości (głębiej nie mogliśmy już sondować, gdyż rumosz był zbyt mocno zaciśnięty).
Wiedzieliśmy z wcześniejszych zdjęć z odwiertu 1, że na wyjściu ze śluzy jest zagadkowy stożek z kamieni na długości co najmniej 3 metrów, co dawało łącznie 8 metrów pewnego zawaliska.
Nie posiadając wiedzy, w jakim stanie jest pozostałe 30 metrów śluzy, zrezygnowaliśmy z tej drogi wejścia do wnętrza góry, gdyż ewentualne przekopanie i ustabilizowanie tak długiego odcinka spowodowałby prawie 4-krotny wzrost kosztów prac.
Ryzyko niedokończenia przedsięwzięcia było zbyt duże.

Po wejściu i zbadaniu wnętrza schronu, obraz z drona Eljos 2 pokazał ciekawą rzecz: wyjście ze śluzy gazowej przy sztolni 2 (fot. 3), zasypane jest w ten sam sposób jak wyjście ze śluzy przy sztolni 1!
Przypadek? Może, ale zaczęła powstawać pewna prawidłowość: to, co było zrobione w sztolni 1 i śluzie przy niej, pokrywało się z odkryciami w sztolni 2 i śluzie znajdującej się tam.
Drugą powielająca się rzeczą, były wysadzenia sztolni 1 i 2. Obydwa kończyły się w tych samych miejscach, czyli zaraz za wejściami do śluz gazowych (fot. 4)! Kolejny przypadek?

Następnymi miejscami, które chcieliśmy zweryfikować były 16-metrowe odcinki śluz gazowych, łączące wejście z wyjściem. Nazwaliśmy je roboczo „łącznikami”.
Wiedzieliśmy z badań, że łącznik w śluzie 1 kończy się zawałem (fot. 5), więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest zawalony na całej długości. A jak wygląda łącznik w śluzie 2?

Żeby to sprawdzić, musieliśmy wykonać odwierty badawcze. Kilka dni temu, dzięki pomocy pana Grzegorza Tomkiewicza dyrektora w firmie Maxam Polska sp. z o.o., wykonaliśmy odwierty badawcze do łącznika w śluzie nr 2 (fot. 6).
Już w trakcie odwiertu, gdy zbliżaliśmy się do stropu śluzy, wiertło zaczęło miękko wchodzić w grunt. Oznaczało to, że jesteśmy w rumoszu, który powstał w wyniku wysadzenia stropu w łączniku.
Kolejny odwiert bliżej wyjścia ze śluzy i taka sama sytuacja.

Do odwiertów opuściliśmy sondę badawczą, z której obraz (fot. 7 i 8 ) pokazał, że faktycznie jesteśmy w zawale.

Znów pokrycie w wykonanych wysadzeniach w obydwóch śluzach. To nie przypadek tylko prawidłowość, a łączna długość wysadzonych przez Niemców chodników to 129 metrów!

Kolejny argument do poprzedniej części serii, że Rosjanie czy Polacy nie wchodzili do sztolni, ponieważ nie wykonaliby oni 129 metrów zawału, a prawie połowa tego zawału znajduje się w śluzach.

Podsumowując.
1. Pokrywające się wysadzenia głównych sztolni 1 i 2. Obydwa kończą się przy skrzyżowaniach z wejściami do śluz gazowych. Na „dwójce” zawał jest dłuższy, ponieważ śluza jest bardziej oddalona. Wysadzone wejścia do śluz, łączniki i częściowo wyjścia z nich. Wysadzenie śluz nie utrudniało wejścia do środka. Sytuację dobrze obrazuje (fot. 9) – na zielono zaznaczono wysadzone korytarze.

2. Wszystkie zebrane informacje wskazują, że zawały wykonane w głównych sztolniach miały uniemożliwić dotarcie do śluz gazowych, a wysadzenie śluz ma uniemożliwić lub zniechęcić do ich penetracji. Nie zależało Niemcom na utrudnieniu wejścia do nieskończonego schronu, który po przegranej wojnie i tak nie miałby żadnego zastosowania. Poza tym to co uważali za wartościowe, np. wiertarki i inny sprzęt zabrali z niego po przerwaniu prac na przełomie 1944/45 roku. Pozostawili ciężkie wózki, wiertła i podręczne narzędzia i to dla nich zrobili 129 metrów zawałów?

3. Żeby ostatecznie rozwiązać zagadkę śluz, musimy teraz wykonać badania geofizyczne. Rozmawialiśmy już z naszymi przyjaciółmi, którzy wspierają projekt, o konieczności zaproszenia do nas specjalistów z tej dziedziny, specjalistów dysponujących odpowiednim sprzętem, żeby „prześwietlić” z powierzchni łączniki w śluzach gazowych 1 i 2, w poszukiwaniu anomalii.
Jeśli nie uda się w ten sposób, poszukamy firmę specjalistyczną, która zajmuje się tego typu przedsięwzięciami.

Zebrane informacje powinny nam pomóc w rozwiązaniu ostatniej tajemnicy lubańskiego schronu pod Kamienną Górą.

Osobiście uważam, że weszliśmy tam, gdzie Niemcy chcieli żebyśmy weszli i zobaczyliśmy to, co Niemcy chcieli żebyśmy zobaczyli. Każdy kto podjąłby się odkopania wysadzonych wejść, poszedłby najkrótszą drogą na wprost, a nie zbaczał z drogi i zapuszczał się w boczne zawalone korytarze, o których nic nie wiadomo. My też tak zrobiliśmy.
Oczywiście będą komentarze, że dostali rozkaz to musieli wysadzić. Tylko dlaczego aż 129 metrów i to połowę w bocznych śluzach i do tego w nieskończonym obiekcie bez wartości bojowej i wcześniej opróżnionym przez nich z bardziej wartościowych przedmiotów?
Wersja, że mieli dużo ładunków wybuchowych, więc gdzieś musieli je zużyć, też jest do obalenia. Mając Armię Czerwoną „na głowie” i widmo przegranej wojny, mieli większe zmartwienia niż zalegające im materiały wybuchowe.
Ja takich wersji wydarzeń „nie kupuję” i myślę, że prace saperskie, które prowadzili przy lubańskim schronie, u schyłku II wojny musiały mieć jakiś głębszy sens i podłoże. Jaki? Być może wkrótce się dowiemy.

Tekst: Sebastian Terenda

————–
🟢Jeśli chcesz udostępnić zamieszczone na naszej stronie zdjęcia/ film/ post – SUPER! – skopiuj link i droga wolna!
🟢Jeśli chcesz ww. materiały zgrać na swój komputer, żeby pokazać mamie/ cioci/ dziadkowi – nie ma problemu!
🔴Nie możesz zgrać ww. materiałów na swój komputer i wrzucić je gdzieś publicznie bez zgody autorów tychże materiałów.

Więcej informacji nt. praw autorskich.

Dodaj komentarz


Państwa 1% podatku to kolejna cegiełka, która ułatwi nam realizację naszych zadań.

Zachęcamy do skorzystania z dedykowanego programu online: dostępne wszystkie druki PIT, możliwość wysłania do Urzędu Skarbowego z Urzędowym Poświadczeniem Odbioru, bezpieczeństwo i wygoda.

Rozliczenie PIT Online z PITax.pl dla OPP.
Projekt realizujemy we współpracy z IWOP.

Przekaż 1% naszej organizacji